Tu z pewnością chętnych freelancerów nie zabraknie. Nic dziwnego. O wynajęciu takiego miejsca do pracy można było pomarzyć, a teraz te marzenia można spełnić. Lokalizacja wyśmienita - w samym sercu stolicy, na Starym Mokotowie. A wnętrza urządzone z wielkim smakiem i wyczuciem przedwojennego klimatu, idealnie współgrają z pięknie zachowaną modernistyczną kamienicą zaprojektowaną przez Romualda Gutta, jednego z najważniejszych architektów międzywojnia. Dla miłośników starej, dobrej architektury i przedwojennych wnętrz to nie lada gratka. Właściciele mieszkania zainspirowani kultowym serialem „Mad Men” chcieli przywołać tu ducha dawnych czasów, a projekt postanowili oddać utytułowanym architektkom. Studia Beza Projekt ma na swoim koncie sporo spektakularnych sukcesów, m.in. projekt innej co-workingowej przestrzeni. W tej dziedzinie mają więc sporo doświadczenia. Projektantki postanowiły przywrócić tej 80-metrowej przestrzeni dawną świetność, ale w nowoczesnej interpretacji.
– Zachowane zostały zaokrąglenia wewnątrz, a także przeszklenia wprowadzające światło dzienne do całego biura. Udało się ocalić oryginalną klepkę na podłodze. W holu i kuchni położone zostało lastryko, nawiązujące do posadzki na klatce schodowej. Ściany zdobi naturalny fornir, a dodatki to perełki z lat 60. wyszukane m.in. na aukcjach internetowych. Zasłony są autorskim wzorem projektantek, nie ma drugich takich na świecie – opowiada inwestorka. Przestrzeń została tak podzielona, żeby mogła pomieścić cztery niezależne biura, wspólną kuchnia i łazienkę. Ciekawostką, która cieszy jest fakt, że o Warszawskim Ulu napisał jeden z najbardziej prestiżowych magazynów o światowym designie „Wallpaper”, chwaląc koncepcję właścicieli i autorskie rozwiązania projektantek, które jak podsumowuje autor, stworzyły wrażenie elegancji połączonej z kameralnym, lekko tajemniczym charakterem wnętrza.