Amerykańskie studio projektowe BHDM słynie ze stosowania mocnych, energetycznych kolorów w swoich projektach. Dlatego właściciele Shoreline Waikiki na Hawajach, prawdopodobnie zauroczeni wnętrzami innego hotelu ich pomysłu - Lord South Beech na Florydzie, zaproponowali kreatywnym architektom przearanżowanie wnętrz budynku. Czy było warto? Oceńcie sami. Według nas Shoreline Waikiki jest jak apetyczny owocowy sorbet, radosny, bajecznie kolorowy, cudowny! Położony rzut kamieniem od słynnej plaży w Honolulu został tak przeprojektowany, że szybko stał się najbardziej atrakcyjnym hotelem na Hawajach. Spójrzcie tylko! Zdjęcia mówią same za siebie. Odważne kolory odzwierciedlają tropikalną florę i faunę wyspy i zachęcają do spędzenia tam niezapomnianych chwil. Zespół architektów kierowany przez projektanta Dan Mazzarini wybrał meble i tkaniny w najśmielszych zestawach kolorystycznych. W połączeniu z tropikalnymi nadrukami i freskami, nawiązują do tematu, który studio opisuje jako "natura spotykająca neon”.


„Zestawiając egzotyczne krajobrazy i zachody słońca na Hawajach z nowoczesnymi akcentami, projekt BHDM dla Shoreline zawiera kolory i tekstury spotykane w dzikiej przyrodzie Hawajów i filtruje je przez soczewki neonowe" - tak o swoim pomyśle mówił główny projektant. 


A więc już w recepcji odwiedzających gości wita różowy dywan i wyłożona boazerią ściana w mocnym kolorze fuksji. Nad kontuarem neon z hawajskim pozdrowieniem "aloha". W hotelowym lobby tapicerowane meble w kolorach żółtym, turkusowym, niebieskim i czerwonym.

Korytarze prowadzące do gościnnych pokojów ozdobione są tapetą w kwiaty i wzorzystymi dywanami. W sypialniach również rządzi miks koktailowych kolorów: róże, turkusy i słoneczne żółcienie  połyskują na narzutach dywanach, meblach i dodatkach, po zasłonach pnie się tropikalna roślinność egzotycznej wyspy. 

Na barwnych ścianach, nad łóżkami modele hawajskiego archipelagu oraz mapa z  narysowanym ręką Mazzariniego drogowskazem "jesteś tutaj”.


Hotel Shoreline Waikiki na Hawajach przedłuży nam lato, jeśli nie w realu, to chociaż na tych pięknych fotografiach.