Usytuowane na parterze starej kamienicy mieszkanie ma urok lokali z tzw. “starego budownictwa” - wysokość 3,4 metra, którą architekci postanowili mocno zaakcentować między innymi poprzez zabudowy meblowe sięgające do samego sufitu. Przestrzeń apartamentu otwiera się na ogród, do którego w każdej chwili można wyjść przez taras  (wielki atut dla mieszkającego z rodziną psa Edka). Zieleń, otaczająca dom, przenika też do wnętrza mieszkania, w którym zachwyca bogata kolekcja roślin.  

Na 100 m² udało się zaaranżować 4 pokoje, kuchnię i łazienkę. Podczas prac remontowych usunięto część ścian oraz zastosowano przeszklenia. Aby dodatkowo spotęgować wrażenie rozświetlonego, przestronnego wnętrza, zdecydowano się na umieszczenie luster w strategicznych miejscach, takich jak górne szafki kuchenne czy przechodnia garderoba. 

Znakiem rozpoznawczym opolskiego apartamentu jest jednak śmiała żonglerka kolorami i stylistykami. Cytrynowa ściana w pokoju syna, trawiaste krzesła w salonie czy barwne tekstylia od razu przyciągają spojrzenia i nadają mieszkaniu indywidualny, swobodny wyraz. Klasyczna, lakierowana, drewniana podłoga to jedyny oryginalny element, który projektanci zdecydowali się pozostawić. Betonowa ściana w salonie, zabudowa kuchni z marmurowymi płytkami oraz matowymi, czarnobrązowymi blatami i frontami szafek czy kanapa w mocnym, fioletowym kolorze to nowoczesne „smaczki” w apartamencie. W połączeniu z meblami w stylu vintage i czekoladowym piecem kozą dają niezwykle ciekawą mieszankę stylów, form i wzorów. 

W mieszkaniu pojawiają się designerskie perełki: zielone, utkane z linek fotele Acapulco,  stalowy stołek projektu Oskara Zięty czy metalowe świeczniki Toma Dixona. Ostatecznego charakteru nadają mu jednak osobiste bibeloty, zdjęcia i obrazy, a także książki wyeksponowane na industrialnych regałach. Architektom ze Studia B udało się zaprojektować wnętrze, w którym aż chce się pracować, odpoczywać, a przede wszystkim — jak najwięcej przebywać!